Jan Brzechwa… 8 rzeczy, których nie wiecie o nim i jego twórczości 

W dniu 25 lutego br. odbyły się warsztaty literacko-plastyczne pt. „Jan Brzechwa – 8 rzeczy, których nie wiecie o nim i jego twórczości”. Na zajęcia zostali zaproszeni uczniowie z klas 1-3. Na początku zajęć nauczyciel przeczytał dzieciom mało zanany wiersz Brzechwy  pt. „Dziurawe buty”, opowiedział o przyjacielu Janie Marcinie Szancerze, który ilustrował jego książki oraz o życiu i twórczości naszego patrona. Pokazał rekwizyty związane z Janem Brzechwą, które zostały przygotowane na 35-lecie szkoły. Następnie uczeń z klasy 4b przeczytał wiersz pt. „Siedmiomilowe buty”. Po część literackiej uczniowie przystąpili do warsztatów artystycznych. Na początku zajęć nauczyciel opowiedział o upcyclingu czyli tzw. drugim życiu przedmiotów recyklingowych tj. butelki po szamponie, uchwyty od papierowych toreb, pojemniki szklane po wypalonych świecach itd. Uczestnicy na zajęciach wykonali pana Kleksa. Do tego zadania wykorzystano: butelki po szamponie, płynie do kąpieli, materiały dekoracyjne tj. guziki, kolorowa włóczka, ruchome oczka, filc, naklejki, drewniane koraliki itd.

W artykule wykorzystano fragmentu publikacji Katarzyny Kowalewskiej pt. „Jan Brzechwa – 8 rzeczy, których nie wiecie o nim i jego twórczości”

 Jan Brzechwa to jeden z najbardziej znanych polskich dziecięcych klasyków. Fragmenty „Kaczki Dziwaczki” do dziś wielu dorosłych potrafi recytować (bądź nucić) z pamięci. Także inne wiersze takie jak „Pchła Szachrajka”, „Staś Pytalski” czy „Skarżypyta” znają zarówno młodsze, jak i starsze pokolenia. Do tego dochodzi jeszcze legendarna „Akademia Pana Kleksa”, znana zarówno jako literacka pochwała wyobraźni, jak i filmowe eklektyczne szaleństwo w reżyserii Krzysztofa Gradowskiego. Co warto wiedzieć o autorze, który początkowo nie traktował swojej twórczości dziecięcej na poważnie?

Brzechwa, czyli część strzały zwana też promieniem

Jan Wiktor Lesman – czy ta postać brzmi znajomo? Nawet wielu miłośnikom tego pisarza-prawnika to nazwisko zdaje się prawie obce, może ewentualnie sugerować pokrewieństwo z Bolesławem Leśmianem, wybitnym polskim poetą (a także bajkopisarzem, prozaikiem oraz tłumaczem), który zadebiutował jeszcze w Młodej Polsce i przez lata był uznawany właśnie za pogrobowca tej epoki. Gdy Bolesław Lesman – podpisujący się jako Leśmian i w ten sposób dystansujący się od swoich żydowskich korzeni – dowiedział się, że jego młodszy kuzyn także para się twórczością literacką, miał podobno orzec, że nie może być dwóch poetów o tym samym nazwisku. Zaproponował więc krewniakowi pseudonim – Brzechwa. To nim Jan Wiktor Lesman podpisywał większość swoich utworów (kawałki kabaretowe, m.in. dla „Czarnego Kota”, opatrywał z kolei przydomkiem Szer-Szeń oraz Inspicjent Brzeszczot).

Twórców poróżnił nie tylko pseudonim. Leśmian zazdrościł Brzechwie wzrostu i aparycji, Brzechwa kuzynowi – uznania literackiego (i tak znacznie mniejszego niż to, które miało przyjść dopiero pośmiertnie). Podobno młodszy krewniak próbował także odbić starszemu ukochaną, Dorę Lebenthal. Na całe szczęście bez skutku.

Debiuty pisane po to, by nie ujrzały światła dziennego

Chociaż Brzechwa debiutował jako piętnastolatek, a większość swoich znanych utworów wydał dopiero po II wojnie światowej (w tym „Akademię Pana Kleksa” w 1945 r.), intensywnie tworzył już znacznie wcześniej. Swoje prace prezentował w kameralnym gronie rodzinnym, jednak w bardzo nietypowy sposób… Mały Janek pisał paszkwile na swoje ciotki. Następnie pokazywał im złośliwe (jednak najwyraźniej bardzo celne) owoce poetyckich prób i kazał sobie płacić, by te pozostawały na dnie jego szuflady. W kolejnych latach Brzechwa kształcił się na prawnika; dwa lata spędził też zmobilizowany do wojska. Do twórczości literackich wrócił podczas II wojny światowej. O tym okresie z życia poety krążą legendy. Podobno mężczyzna był tak nieszczęśliwie, lecz głęboko zakochany, że zaślepiony uczuciem ledwo dostrzegał, co się wokół niego dzieje. Niektórzy jego przyjaciele z kolei twierdzili, że to praca twórcza pozwalała mu na ucieczkę z okrutnej rzeczywistości i tak powstała między innymi „Akademia Pana Kleksa”, która – gdy się temu przyjrzeć, jest właściwie nostalgicznym utworem o deziluzji. Sam  Brzechwa lubił zaś powtarzać, że twórczością dla dzieci zajął się, by zaimponować pewnej przedszkolance. Nie przypuszczał, że to właśnie jako autor dziecięcy przejdzie do historii literatury i zdefiniuje kanon pierwszych lektur dla następnych pokoleń. Twórczość Brzechwy stanowiła królestwo nieskrępowanej wyobraźni, żartu i gier słownych – utworom zarzucano nawet, że są zbyt skomplikowane. Jednak właśnie pomysłowość oraz nieszablonowość autora sprawiają, że z czytania Brzechwy frajdę czerpią nie tylko najmłodsi, ale także ich rodzice. Uniwersalizm zaś świadczy o wielkości tego wielobarwnego dorobku pełnego ekscentrycznych postaci pokroju Kaczki Dziwaczki. Utwory Brzechwy nie przygnębiają ani nie przerażają – wręcz przeciwnie! – ale wymagają inteligentnego, otwartego odbioru oraz wyrzeczenia się przekonania, że brak potępienia oznacza aprobatę. W moim odczuciu wiersze poety adresowane do dzieci uczą raczej tolerancji i przeświadczenia, że świat nie jest zupełnie cukierkowy, a ludzi warto przyjmować wraz z ich przywarami. Bo nikt nie jest idealny. Jeśli zaś uwierzymy w drugiego człowieka i damy mu szansę, być może pewnego dnia, tak jak Pchła Szachrajka, zmieni się na lepsze.

Co ma wspólnego Brzechwa z Lemem?

O filmowej adaptacji Gradowskiego warto dodać kilka słów, jako że w latach 70. było to wręcz wydarzenie pokoleniowe. Dziś na młodszym pokoleniu robi raczej wrażenie komiczne, być może nawet absurdalne (o czym ironicznie przekonuje Mietczyński), jednak wówczas rozmach oraz pomysłowość produkcji imponowały. Zwłaszcza że w realizację zaangażowały się gwiazdy, nie tylko Piotr Fronczewski, ale również – Maryla Rodowicz, Beata Kozidrak, Zdzisława Sośnicka, Edyta Geppert, członkowie zespołu TSA… W kolejnych częściach trylogii Gradowski coraz bardziej oddalał się od oryginału, wprowadzając raczej lemowskie niż brzechwowskie wątki fantastyki naukowej – sztucznej inteligencji oraz podróży w kosmos.

Spoiwem pozostała forma musicalu, nawiązania do kina światowego oraz kultowa kreacja Pana Kleksa w wykonaniu Piotra Fronczewskiego. I to właśnie brawurowe muzyczne aranżacje wierszy Brzechwy takich jak „Na wyspach Bergamutach” czy „Kwoka” są żywe oraz chętnie słuchane do dziś. Komu bowiem nie kołaczą się po głowie fragmenty „Uczone są łososie/ w pomidorowym sosie” lub „Czy ta kwoka, proszę pana, była dobrze wychowana”? Na pytanie „czemu to wszystko ma służyć” trudno odpowiedzieć inaczej niż – dobrej zabawie, językowej ekstrawagancji, niekonwencjonalnym zestawieniom, grze słów i wyobraźni. To zaś stanowi dla dziecka świetną, efektywną lekcją kreatywności.

Co łączy Adasia Niezgódkę z Harrym Potterem?

Na koniec jeszcze gratka dla potteromaniaków i odważna sugestia części fanów, która swego czasu wywołała w burzę w internecie. Pan Kleks jako prototyp Dumbledore’a, a Adaś Niezgódka jako pierwowzór Harry’ego Pottera – czy to możliwe? Podobieństw między Hogwartem a Akademią można dostrzec całkiem sporo – obie placówki to niezwykłe szkoły kształcące wybrańców, a funkcję ich dyrektora pełni ekscentryczny, ale jakże sympatyczny profesor-czarodziej. Ponadto unoszenie się w powietrzu, zwierzęta mówiące ludzkim głosem, tajemnicze drzwi prowadzące do różnych rzeczywistości, magiczne potrawy – to wszystko brzmi znajomo zarówno dla wielbicieli Rowling, jak i Brzechwy. Pojawiają się nawet spekulacje, że blizna Harry’ego Pottera odpowiada piegom Adasia Niezgódki, a okulary czarodzieja – okularom Pana Kleksa! Czy to wystarczy, by mówić o plagiacie? Raczej nie, chociaż skrajnych sceptyków warto uświadomić, że Rowling podjęła się tłumaczenia książki Brzechwy, a film Gradowskiego był wyświetlany na Wyspach Brytyjskich. Zamiast jednak spekulować nad oryginalnością Harry’ego Pottera (co robiono już niejednokrotnie, odwołując się także do innych książek), warto tym bardziej docenić naszą pionierską rodzimą „Akademię”. W końcu, być może, gdyby powstała w innych okolicznościach, miałaby szansę na sukces równy (bądź dorównujący) serii o Harrym Potterze? Twórczość Brzechwy wciąż skrywa tajemnice do odkrycia i warto po nią sięgać wraz z dziećmi, inspirując kolejnych małych czytelników do zabawy w świat wyobraźni.

Zapraszamy do galerii – kliknij w zdjęcie poniżej