Aktualności‎ > ‎

RODZINNY OBÓZ ARTYSTYCZNY KUDOWA-CZERMNA 2016

opublikowane: 7 wrz 2016, 10:28 przez Jerzy Kot   [ zaktualizowane 18 wrz 2016, 02:31 ]
Wszystkich wspomnień nie da zapisać się słowami, Pozostaną zdjęcia, piosenki i relacje pomiędzy nami.

Nastąpił szesnasty sierpnia, tak długo wyczekiwany, Czyste niebo nas zastało i słońce bez żadnej rany. Pędziliśmy jak wiatr sznurem samochodów, Oj, nasłuchaliśmy się wtedy pierwszych Gracji wywodów.

Dojechaliśmy do celu po długiej drodze lekko padnięci, Ten dzień pozostanie na zawsze w mojej pamięci. Pierwsze zdjęcia na naszego sąsiada polanie, Wiedzieliśmy, że jutro trzeba szybko zjeść śniadanie.

Następnego dnia pobudka w środku nocy, Bo około 7.30 wstałam i otworzyłam oczy. Zjedliśmy pierwsze śniadanie w sali kominkowej, I po dwóch godzinach byliśmy na trasie jagód owej.

W Błędnych Skałach nasza podróż się odbywała, Indianka na każdej skale przed nami stała. Wszystkie dziewczyny warkoczyki sobie zrobiły, Przez to nasze mamy cały czas nas myliły.

Kolejne dni mijały szybko i bezpowrotnie, Bar Ania, w którym nie było miejsc i w końcu ognisko sobotnie. Próby w tygodniu do niedzielnej Mszy z Biskupem, A każdy poranek zaczynał się jakimś wygłupem.

"Wieczór we Wrocławiu" i "Wejdą, nie wejdą" stały się obozu przebojami, Każdy zapomniał o sprzeczkach pomiędzy nami. Wszyscy bardzo dobrze bawili się całe dnie, W rzeczywistości było lepiej niż w moim śnie.

W karty do północy często też graliśmy, Choć o deseczce nigdy nie zapomnieliśmy. Odwiedzał nas Pan Marek z żoną lub bez, Przy pożegnaniu nie zabrakło łez.

Każdy już chyba zna Orki z Majorki, Z bratem Pana Jurka odwiedzały nas bardzo miłe dwa stworki. Będziemy tęsknić za Julą i Olą, Wiemy, że obie małe kikutki wolą.

Na Białych Skałach wschód nastał na naszych oczach, Wszyscy siedzieli na skał zboczach. Część osób nie wiadomo dlaczego miały fioletowe usta, Może ten kolor trafia w ich gusta?

Minął równy tydzień od przyjazdu naszego, A dziś "Witaj nowa koleżanko, witaj nowy kolego!". Ukraińcy nas odwiedzili w południe, Było bardzo emocjonalnie, wesoło i cudnie.

Dwudziestego-pierwszego sierpnia megafonik nagle znikł z pokoju numer cztery, Masz plan miał w sobie tajemnicze litery. I piątej rano jedną osobę obudziłyśmy, Lecz po słowach "Hej, koleżanki", my bardziej się przestraszyłyśmy.

Wyprawa aż 20 kilometrów sobie liczyła, Bardzo ciężkim wyzwaniem dla wszystkich była. W Czechach na skalnej bramie byliśmy, A do wszystkich ludzi "Dobrý den" mówiliśmy.

Na stole pojawiły się maszyna i materiały, Które później czymś pięknym się stały. Postacie z bajek i zwierzęta dzikie po łące biegały, Wszy Takie stworzenia niezły ubaw miały.

Grube ogony niestety bitwę przegrały, I na koniec obozu w papierze camping zastały. Choć nigdy tak szybko nie sprzątaliśmy, Myślę, że jako sprawcy tego i tak wygraliśmy.

Park linowy był dla wszystkich czymś trudnym, Dla większości okazało się to być ćwiczeniem żmudnym. Jedni bali się tyrolki, inni źle się zaczepili, Ale wszyscy bezpiecznie tor swój skończyli.

Nadszedł ostatni piątek wakacji, Nie zabrakło na koncercie owacji. Moniuszko byłby dumny z występu naszego, Za rok na Festiwal Moniuszkowski zapraszam Cię kolego.

Tak oto minęły prawie dwa tygodnie całe, Które okazały się bardzo krótkie, ekscytujące i wspaniałe. Mam nadzieję, że w przyszłym roku też pojedziemy, I tegoroczny rekord kawałów pobijemy.

 

NATALIA MALICKA  14 LAT

KLIKNIĘCIE W ZDJĘCIE PRZEKIEROWUJE DO GALERII

 
https://goo.gl/photos/aGU6aoBeDrQcKHYV6

Film z YouTube

Comments