Aktualności‎ > ‎

"Niesamowita wizyta"

opublikowane: 17 lut 2016, 21:29 przez Jerzy Kot   [ zaktualizowane 17 lut 2016, 21:31 ]


  


     Kangur Plastuś należy do gatunku oficjalnie nazywanego w Polsce od 2015 kangurem rdzawoszyim, wcześniej funkcjonował jako walabia Bennetta.
Pochodzi z Australii i Tasmanii, ale świetnie nadaje się do hodowli w domowych warunkach.
Kangury rdzawoszyje zbiegłe z niewoli tworzą nawet trwałą populację w Wielkiej Brytanii. W Polsce, gdzie mamy o wiele ostrzejsze zimy egzotycznym kangurom raczej nie udało by się przeżyć.
        Plastuś przyszedł na świat w prywatnej hodowli w Wielkopolsce.
Biologiczna matka przeszła poważną operację usunięcia torbieli, dodatkowo zestresowała się podczas wielkiej burzy, która przetoczyła się nad Wielkopolską. Wszystko to doprowadziło do olbrzymiego stresu, który popchnął matkę do wyrzucenia maleństwa z bezpiecznej torby, gdzie nosiła swoje dziecko.
Każda próba podrzucenia małego kangurka kończyła się odepchnięciem. Jedynym ratunkiem okazała się fachowa pomoc .którą otrzymał dzięki trosce Michała Bednarka i pracowników ze  Stowarzyszenia na rzecz Rehabilitacji i Ratowania Zwierząt Rzeźnych „Benek”
        Ciąża u kangurów trwa zaledwie kilkanaście dni. Samica zazwyczaj rodzi tylko jedno młode, które o własnych siłach przedostaje się do sutków osłoniętych torbą lęgową. Tuż po porodzie małych kangur jest wielkości orzecha nerkowca.
 Plastuś  został wyrzucony z bezpiecznej torby dopiero w trzecim tygodniu od narodzin. Zdążył trochę podrosnąć, ale bez fachowej pomocy na pewno by nie przeżył.
       Kangury zanim rozpoczną samodzielne życie przebywają w torbie matki aż osiem miesięcy.

             Dwunasty lutego dla niektórych uczniów naszej szkoły miał być bardzo ciekawym i niecodziennym dniem. Z niecierpliwością czekaliśmy na świnię, która miała nas odwiedzić.  Zwykle to my odwiedzamy te zwierzęta w ich naturalnym środowisku- tym razem jednak miało być inaczej. Jakież jednak było nasze  zdziwienie "gdy ze świni zrobił się kangur". Jak się później okazało świnka była w niedyspozycji i odmówiła przyjścia do nas. W zastępstwie jednak wysłała kangura Plastusia.
             Ciekawym opowieściom na temat tego cudownego stworzonka nie było końca. Jego opiekun, pan Michał Bednarek, opowiedział nam jak trudno jest wychować młodego kangura w nienaturalnych warunkach, że nie tak łatwo znaleźć dla niego zastępcze mleko i że nie da się go tak jak szczeniątka czy źrebiątka nakarmić smoczkiem, bo kangury nie potrafią ssać. Dowiedzieliśmy się jak żyją kangury w naturalnych warunkach, jak potrafią walczyć o swoje przetrwanie i co to tak na prawdę znaczy,  że kangur "boksuje". Największą jednak atrakcją  było móc dotknąć, pogłaskać, przytulić  i zaobserwować jak kangur się porusza.
             Teraz czekamy na następne spotkanie... Już wiemy, że zwierzęta, podobnie jak ludzie, mają swoje nastroje, więc nie nastawiamy się na to, co przyjedzie z panem Michałem.

 

                                                                                                         Maja Szwanka i Jerzy Kot

KANGUREK PLASTUŚ W "CZWÓRCE"

Film z YouTube



Comments